Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie

Opracowała: dr Joanna Jarmużek, psycholog, trenerka, nauczyciel akademicki Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W swojej pracy koncentruje się na grupach zagrożonych wykluczeniem społecznym, budowaniu zasobów osobowych i społecznych, rozwijaniu umiejętności radzenia sobie i przeciwdziałaniu skutkom przewlekłego stresu życiowego

 

Koronawirus wywrócił do góry nogami świat, jaki dotąd znaliśmy. Dzieci nagle znalazły się
w rzeczywistości, której do tej pory nie doświadczyły. Pandemia budzi strach nie tylko wśród
dorosłych, ale również wśród najmłodszych. Jak my, dorośli, możemy im pomóc w tym
trudnym dla nas wszystkich czasie?

Zalecenia WHO oraz ograniczenia nałożone przez polski rząd, w tym zamknięcie szkół,
przedszkoli i żłobków, placówek kultury i zalecenia, by zostać w domu – choć są konieczne –
mogą budzić niepokój, panikę i rodzić bunt. Każdy z nas inaczej przeżywa ten czas i radzi
sobie ze zmianami. Naszym zadaniem – dyrektorów, nauczycieli i rodziców – jest pomóc
dziecku w poradzeniu sobie z tym wyzwaniem.

Różnice w przeżywaniu

Maluchy, oczywiście, różnią się od siebie. Są takie, które w obecnej sytuacji czują pewne
podekscytowanie, ciekawość, a nawet radość. W końcu nie trzeba chodzić do przedszkola
i tyle nowych rzeczy dzieje się wokół. Są jednak i takie, które z dużym niepokojem i lękiem
śledzą najnowsze informacje, dopytują dorosłych. Jeszcze inne krzyczą: „Dość!”. Już nie
mogą oglądać, słuchać, czytać kolejnych wiadomości i rozmawiać na temat zagrożenia
koronawirusem. Wszystkie dzieci, nawet te szczęśliwe, z różnym natężeniem
i częstotliwością odczuwają nieprzyjemne emocje. Strach przed tym, co się dzieje i tym, co
nas czeka, który jest zupełnie zrozumiały w obecnej sytuacji, wymaga od dorosłych
szczególnego zaopiekowania się swoimi dziećmi.

Pierwsze wytyczne

Zanim 4 marca 2020 r. dowiedzieliśmy się o pierwszym potwierdzonym przypadku
koronawirusa w Polsce, epidemia dotknęła inne kraje. Tego dnia MEN opublikował filmy
i plakaty informacyjne, uczulając dzieci, nauczycieli i rodziców na zaostrzenie procedur
przestrzegania zasad higieny. Nauczyciele i rodzice zostali poproszeni o przekazywanie
podstawowych informacji dotyczących bezpieczeństwa i higieny, a także zaapelowano, by
sami rygorystycznie ich przestrzegali. Zalecono m.in. także śledzenie na bieżąco
komunikatów GIS-u i MEN-u o sytuacji epidemiologicznej.
Gdy 11 marca został wprowadzony nakaz zawieszenia zajęć w szkole, nauczyciele
przeprowadzili niejedną rozmowę o samym wirusie oraz o zasadach bezpieczeństwa
i higieny: mycia rąk, kaszlenia i kichania w łokieć oraz chronienia siebie i innych przed
zachorowaniem. W wielu przedszkolach nauczyciele prowadzili zajęcia o koronawirusie,
o tym, jak się przed nim chronić i jakie konsekwencje może mieć zakażenie. Apelowano
również do rodziców, by uczyli dzieci zaostrzonej higieny oraz by o koronawirusie
rozmawiali z maluchami, które zostały w domach na krótko przed oficjalnym zawieszeniem
zajęć w placówkach. Teraz te i pozostałe dzieci zostały w domach i rodzice nie powinni
zostawiać ich samym sobie.

O czym powinniśmy pamiętać?

Po pierwsze, trzeba rozmawiać. O czym? O wszystkim, także o koronawirusie i aktualnych
wydarzeniach w Polsce i na świecie. Niejednokrotnie, gdy dochodzi do jakichś kryzysowych
sytuacji, staramy się uchronić dzieci przez trudnymi informacjami. To błąd. Panikę powodują
brak wiedzy, tajemnice i lęki rodziców, a nie rozmowy. Ważne, by nie negować obaw dzieci,
dać im się swobodnie wypowiadać i razem szukać odpowiedzi na ich pytania. To taki czas,
gdy edukacja potrzebna jest wszystkim, nie tylko dzieciom, więc pamiętajmy, żeby wiedzę
o wirusie czerpać z oficjalnych stron.
Szczególnie dla najmłodszych dzieci nowa, nieznana dotąd rzeczywistość, której skutkiem
może być zagrożenie zdrowia i życia, wiąże się z lękiem i poczuciem zagrożenia. Nie
lekceważmy tych emocji i starajmy się na bieżąco szukać sposobów ich opanowania. Dajmy
szansę na zadawanie pytań i swobodną rozmowę, która może ukoić napięcie spowodowane
niewiedzą, ale także natłokiem informacji. To, co dla nas wydaje się mało istotne,
w przypadku maluchów może powodować lęk, histerię, symulowanie choroby czy nawet
zachowania niepożądane – zmierzające do tego, by zwrócić na siebie uwagę dorosłych.
Po drugie, ważne, aby rodzice i nauczyciele zadbali o spójny przekaz kluczowych i trudnych
informacji dzieciom, dostosowany do ich wieku i możliwości poznawczych oraz
emocjonalnych. Forma przekazu i czas poświęcony na wprowadzenie do tematyki są
niezwykle istotne.
W przeciwieństwie do dorosłych, dzieci nie dzielą już świata na ten realny i wirtualny – dla
nich to jest jedna rzeczywistość. Powinni o tym pamiętać i rodzice, i nauczyciele. Warto
rozmawiać z maluchami o zmieniającym się świecie w sytuacji zagrożenia i jak sobie z tym
radzić – pod względem zdrowotnym i społecznym, gdy pewne formy kontaktów przestają być
możliwe.
Po trzecie, trzeba pamiętać, aby poruszać kwestie dotyczące tego, co możemy zrobić. Dzieci
wykazują bardzo duże zaniepokojenie. Do ich uszu ciągle trafiają informacje, że wirus zabija,
i panikują. Dodatkowy niepokój wzbudzają zachowania dorosłych: szturmowanie aptek,
sklepów, nieustające rozmowy o wirusie i działaniach podejmowanych przez rządy
poszczególnych krajów. Bez przerwy wymieniamy się najnowszymi informacjami, śledzimy
newsy, telewizor i radio karmią nas najnowszymi wiadomościami. Dzieci boją się o rodziców,
dziadków oraz o własne zdrowie i bezpieczeństwo. Warto w tym wszystkim zastanowić się,
co możemy zrobić w sposób racjonalny i zwiększający poczucie bezpieczeństwa u dorosłych
i dzieci.

Bez ukrywania problemu, bez nakręcania

Czy będąc z dziećmi w domu, należy im ograniczać lub filtrować dostęp do informacji
o koronawirusie? Nie udawajmy, że problem nie istnieje, ale też nie nakręcajmy się. Ten czas
jest trudny, ale skoro już spędzamy go w domach, to możemy robić razem też inne rzeczy, nie
tylko czytać i rozmawiać o koronawirusie. Gdy już poruszamy ten temat, dobrze szukać
informacji, angażując dziecko i wspólnie zastanawiać się, z jakich źródeł korzystać. Chodzi
o to, żeby stworzyć przestrzeń wspólnego działania, uczenia się i świadomej komunikacji,
czyli zadbać o siebie i swoje relacje najlepiej, jak potrafimy. Tak wypełnić czas, który
spędzamy wspólnie z dzieckiem, żeby nie siedzieć nieustannie przed komputerem czy
telewizorem, śledząc wciąż nowe informacje. Poniżej kilka praktycznych wskazówek dla
rodziców i nauczycieli pracujących z dziećmi w domach lub zdalnie.

Obserwujmy siebie i nasze dzieci

Nie tylko pod kątem infekcji, ale i tego, jak emocjonalnie radzimy sobie z zastaną
rzeczywistością. Jak nasze dziecko reaguje na tę sytuację? Jak się czuje? Czy dopytuje? Czy
unika rozmów? Czy sądzi, że musi nas chronić i robi dobrą minę do złej gry? Czy może
(przynajmniej na razie) wygląda na to, że sytuacja go nie przeciąża? A jak my się
zachowujemy? Czy epidemia, zagrożenie są stale obecne w naszych rozmowach? Czy
nieustannie sprawdzamy wiadomości? Czy może unikamy tematu i nie chcemy o tym
rozmawiać?

Bądźmy gotowi do rozmowy

Przygotujmy sobie zestaw faktów i rzetelnych informacji, którymi możemy podzielić się
z naszym dzieckiem. Bądźmy gotowi na trudne i dociekliwe pytania, na konfrontację z fake
newsami. Nie warto przekazywać dzieciom niesprawdzonych treści, niezliczonych
supertajnych informacji czy dramatycznych nowości.

Bądźmy w rozmowach spokojni, opanowani i rzeczowi

Jeśli sami jesteśmy kłębkiem nerwów i mimo szczerych chęci nie udaje się nam zachować
spokoju, zastanówmy się, kto z naszego otoczenia mógłby taką rozmowę z dzieckiem
przeprowadzić. Odpowiadajmy szczerze i zgodnie z posiadaną wiedzą. Jeśli nie znamy
odpowiedzi lub nie wiemy, jak ją przekazać, powiedzmy szczerze, że musimy się zastanowić,
doczytać, że nie wiemy. Trudne pytania, np. jak długo to wszystko będzie trwało, czy na
pewno nie zachorujemy, czy umrzemy – mogą nas szokować i złościć. Warto jednak cieszyć
się, że dzieci traktują nas jako ważne źródło informacji, mają do nas zaufanie. Czasem
możemy ostudzić gorące emocje związane z sytuacją, w której się znajdujemy, jednak na
niektóre pytania nie znamy przecież odpowiedzi. Nikt z nas nie wie, jak długo potrwa obecny
stan. I o swojej niewiedzy warto szczerze mówić, bo w ten sposób zbudujemy zaufanie
dziecka.

Rozmawiajmy o tym, jak radzić sobie z lękiem

Opowiedzmy dzieciom, co my robimy, żeby całkowicie nie pogrążać się w trudnych myślach
(czytanie książek, oglądanie komedii, gry). Zapytajmy dzieci, co im pomaga. Potrafią
wykazać się dużą kreatywnością i mogą nas zaskoczyć swoimi pomysłami, z których i my
możemy korzystać. Sprawdźmy też, czego potrzebują w tej sytuacji. Zastanówmy się, co
możemy wspólnie zrobić, by zachować dobry nastrój. Nauczmy się otwarcie mówić, że
np. potrzebujemy chwilki dla siebie. Szczerze rozmawiajmy o tym, że i my, dorośli,
przeżywamy trudne emocje, ale znamy sposoby, aby sobie z nimi radzić. Jeśli jest to
możliwe, dajmy dziecku czas na płacz, złość i przepracowanie targających nim niepokojów.

Bądźmy odpowiedzialni

Sytuacja z koronawirusem i epidemią może być świetną lekcją empatii, wrażliwości
i odpowiedzialności za wspólnotę rodzinną, klasową czy sąsiedzką. Nasze zachowania
przekładają się bezpośrednio na rozprzestrzenianie wirusa, a więc na życie i zdrowie innych
ludzi. Nie oszukujmy – starajmy się być spokojni, nie panikujmy. Kiedy rozmawiamy
o rzeczach trudnych, ulegamy emocjom, a przyłapuje nas na tym młody człowiek i zadaje
pytanie: „Co się stało?” – nie ucinajmy rozmów i nie twórzmy tajemnic, bo stanowi to
pożywkę dla lęków. Ochłońmy i nawet jeśli nie od razu, to wyjaśnijmy dziecku, co się stało,
czego było świadkiem.

Uczmy się razem zdrowych nawyków

Bądźmy wzorem do naśladowania. Pokażmy, jak myć ręce, jak zasłaniać usta, jak dbać
o wypoczynek, odpowiedni sen i dobry nastrój. Rozmawiajmy o tym, co trudne,
o zagrożeniach i o tym, co z nimi robić.

Jakich zachowań warto unikać?
1. Słuchania własnych lęków. To nie są najlepsi doradcy. Pewnie nie da się tego zupełnie
uniknąć, ale na ogół utrudniają nam podejmowanie racjonalnych działań.
2. Utożsamiania własnych emocji z emocjami dzieci. To zupełnie odrębne istoty! Mogą się
wprawdzie zachowywać dokładnie jak my, ale powód tego zachowania czy emocja, która
za nim stoi, mogą być już zupełnie inne. Bądźmy wrażliwi na ich odrębność i nie
zakładajmy z góry emocjonalnej syntonii.
3. Zmuszania dziecka do opowiadania o tym, co czuje w tej trudnej sytuacji.
Przypominajmy, że jesteśmy na tę rozmowę gotowi, ale czekajmy na jego sygnał.
4. Mówienia: „Wszystko będzie OK”, jeśli sami w to nie wierzymy i wiemy, że to
nieprawda.
5. Sugerowania, co dziecko powinno czuć w podobnej sytuacji.
6. Składania obietnic, których nie możemy dotrzymać.

Wiek dziecka ma znaczenie!

Możliwe, że młodsze dzieci nie będą dopytywać, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Im
jednak starsze, tym niewątpliwie pytań będzie więcej. Rozmawiając, nie skupiajmy się na
najgorszym, a raczej na edukacji dotyczącej sposobów zapobiegania chorobie. Tłumaczmy,
jak ważna jest większa troska o higienę, że warto unikać miejsc, w których przebywa dużo
ludzi i zdecydowanie wystrzegać się np. dotykania poręczy czy ogrodzenia, jak to maluchy
mają w zwyczaju. Starajmy się odpowiadać na konkretne pytania dziecka – jeśli samo więcej
nie dopytuje, nie musimy szczegółowo omawiać zagadnienia.
Świat przedszkolaków jest bardzo mały. Ogranicza się do najbliższych: rodziców,
rodzeństwa, zwierząt domowych, grupy przedszkolnej. Małe dzieci muszą wiedzieć, że ich
świat nie jest zagrożony. Dlatego w tym wieku nie powinny oglądać wiadomości, bo nie
potrafią jeszcze interpretować zdarzeń i odpowiednio ocenić skali zagrożenia. Podążajmy za
dzieckiem, a nie przed nim. Dostarczajmy minimum wiedzy. Odpowiadajmy dokładnie na to,
o co dziecko pyta: „Dlaczego ci ludzie noszą maski?” – „Bo boją się, że mogą zachorować”;
„A my?” – „A my nie”. Niepotrzebny jest wykład na temat ryzyka zakażenia koronawirusem
w podziale na grupy wiekowe i schorzenia towarzyszące, chyba że dziecko będzie
zainteresowane tematem.
Koronawirus to dla nas wszystkich nowe doświadczenie życiowe, które ma ogromny wpływ
na nasze życie rodzinne i zawodowe. Musimy zmierzyć się z niepewnością tego, co będzie za
dwa tygodnie, dwa miesiące, za pół roku. Ta sytuacja wymaga od nas adaptacji i poradzenia
sobie z różnymi wyzwaniami. Bardzo ważne, abyśmy w tym wszystkim nie zapomnieli
o wspieraniu tych, którzy najbardziej tego wsparcia potrzebują.

Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie wersja do druku